– MYŚLISZ, ŻE mama będzie w białej sukience? – spytała Eri- ka, odwracając się na łóżku do Patrika. – Rzeczywiście, bardzo śmieszne – odparł. Zaśmiała się i szturchnęła go w bok. – Dlaczego tak ci przeszkadza, że wychodzi za mąż? Ojciec od dawna ma drugą żonę, więc co w tym dziwnego? – Wiem, że to głupie. – Patrik pokręcił głową. Spuścił nogi z łóżka i zaczął wciągać skarpetki. – Lubię Gunnara i czu- ję ulgę, że mama nie będzie sama… – Wstał i włożył dżinsy. – Po prostu nie zdążyłem się do tego przyzwyczaić. Odkąd pamiętam, mama była zawsze sama, więc jeśli się w to wgłę- bić, pewnie to problem na linii matka – syn. Nie mieści mi się w głowie… że mama może… współżyć. – Chcesz powiedzieć, że mama i Gunnar chodzą ze sobą do łóżka? Patrik zatkał uszy rękami. – Przestań! Śmiejąc się, rzuciła w niego poduszką. Od razu do niej wróciła. Rozpętała się prawdziwa wojna. Patrik rzucił się na nią. Zapasy szybko przeszły...